Sekcja Taternictwa Jaskiniowego KW - Kraków - STJ -

-->
Start
Wyprawa STJ KW-Kraków YUNNAN 2007 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Marcel   
24.09.2008.
Tegoroczną wyprawę od początku planowaliśmy jako samodzielne przedsięwzięcie. Pomimo możliwości kontynuowania eksploracji w Tian Xing ( gdzie pewne było, iż padnie pierwszy chiński 1000) zdecydowaliśmy się na podjcie ryzyka działania w zupełnie nieznanym terenie. Kilkadziesiat kilometrów dalej systematycznie działały wyprawy , które współorganizowało Hongmeigui – choć najwcześniej rekonesans przeprowadzili tam Słowacy (1996).
Wybrany przez nas rejon wydawał się obiecujący. Pogranicze Yunnanu i Sichuanu. Góry sięgające powyżej 4000 m, rzeki na ok 1700 – 1900 mnpm. Z map geologicznych ( bardzo uproszczonych niestety) wynikało , iż są tu wapienie. Pozostało więc to sprawdzić.

Na początku listopada dolecieliśmy do Chengdu. Tu spotkaliśmy się z Mattem Ryanem z Hongmeigui, który pomógł nam w wyborze sposobu dotarcia w nasz rejon. Tu mała dygresja – mapy sieci drogowej są w rejonach pozaturystycznych przekłamane – niektóre trasy po prostu nie istnieją, więc lepiej nadkładać drogi niż tracić potem nerwy i czas.
Po kilku dniach zjawiliśmy się w Zhongdian ( Shangri La) i spędziliśmy 3 dni na szerokopojętym wyprawowym lenistwie. 13 listopada przyjechaliśmy do Liu Ji , które stało się dla nas bazą przez następne 2 tygodnie. Mając w pamięci ubiegłoroczne problemy żołądkowe naszej grupy, wioska , w której mieliśmy wybór zarówno sklepów jak i knajp z żarciem była darem niebios. Wynajęliśmy mały pokoik nad sklepem i zasięgnęliśmy języka , bez zdziwienia przyjmując, że nic , co wynikało z kilku map, się nie zgadza. Jedyne w miarę dokładne mapy ( podziękowania dla Gavina Lowe ) obejmowały tereny zaczynające się jakieś 2 km (w linii prostej) na południe od nas.
15 listopada wychodzimy z Piotrkiem na biwak , chcąc tam dotrzeć. Podchodzimy w deszczu , po drodze obserwując okolicę. Przed nami wznosi się obiecujący ( widoczne otwory) masyw , przecięty dosłownie na pół rzeką. Wychodzimy na przełęcz i rozbijamy namiot. Rano zmieniamy plany – południe wydaje nam się nieosiągalne. W kompletnej mgle idziemy na czuja i GPS w stronę widzianych dzień wcześniej otworów. Kartujemy jedną małą jaskinie , sprawdzamy inne obiekty , jednak nie znajdujemy nic wielkiego. Schodzimy na bazę. Ewa i Duży spędzili dwa dni w dole rzeki, mają informacje o jaskiniach oraz osobę chętną wskazać nam drogę do jednej z nich. Nazajutrz wynajętym busem jedziemy do Wou Li i tam organizujemy przewodników – nie tych co chcieliśmy , ale okazuje się ,iż jaskinia jest znana wśród tubylców jako miejsce kultu ( shen shen dong) i większość zna drogę. Po drodze, pod olbrzymim nawisem z naciekami oglądamy rysunki naskalne. Dosyć późno dochodzimy pod otwór. Jaskinia robi ogromne wrażenie – wielka sala i dużo schodzących w dół korytarzy. Rozpoczynamy kartowanie i sprawdzamy część korytarzy. Widać , że w jaskini kiedyś prowadzono prace wydobywcze. Niestety robi się późno i musimy wracać. W deszczu i po ciemku dochodzimy do wioski i organizujemy transport powrotny do Liu Ji. Dzień później idziemy na krótką wycieczkę do doliny na północ od nas , skąd mamy wspaniały widok na „nasz" masyw. Następne dni poświęcamy na badaniu kanionu w dole rzeki. Najpierw sprawdzamy dolinę z widocznym olbrzymim otworem , z którym wiążemy wielkie nadzieje. Niestety, po przedarciu się przez bambusowe zasieki w zasadzie znajdujemy pozostałość po jaskini , za to znów z rysunkami naskalnymi. Następnie koncentrujemy się już na samym kanionie. Tu rzeka płynie na 1868 m npm. Podzieleni na dwójki sprawdzamy ciekawsze miejsca. Scieżka prowadzi mniej więcej w połowie wysokości ścian , w dwóch miejscach przekracza się rzekę za pomocą stalowej tyrolki. Niestety w głębi ścieżka zniszczona jest przez kamienny obryw, co zmusza nas do powrotu. Nigdzie nie zaobserwowaliśmy żadnych wywierzysk , choć w przeciwieństwie do zboczy nad Liu Ji tu nie ma praktycznie żadnych cieków powierzchniowych. Porzuciliśmy również pomysł, aby sprawdzić kanion od drugiej strony – z buta według miejscowych zajmuje to ok 3 dni , a w sposób zmechanizowany kilka dni i wymaga pokonania kilkuset (!) kilometrów wokół gór – praktycznie wraca się pod Chengdu.
Wracamy więc do świętej jaskini. Idziemy tam na biwak we trójkę . Kartujemy dolne partie i sprawdzamy dokładnie wszystkie korytarze. Dwa wydają się obiecujące – wieje, niestety przedostanie się dalej wymagałoby rozbierania zawaliska , na co się nie decydujemy. Kończymy działanie w jaskini i wychodzimy na grań (3400 m npm). Przy słnecznej pogodzie podziwiamy panoramę okolicznych gór. Kilka kilometrów na północny-zachód od nas widzimy skaliste plateau położone na ok 4000 m npm. W dół schodzimy innym wąwozem, szukając sygnalizowanej przez wcześniejszych przewodników studni jaskiniowej. Pod koniec dnia spotykamy drwala , który wskazuje drogę do kolejnych obiektów. Wracamy do Juo Li. W tym czasie Duży sprawdzał górę naszej doliny – znów wyłącznie nyże , w tym jedna z kolejnymi rysunkami.
Ogarnia nas powoli zniechęcenie. Nie możemy „wbić się" w masyw. Jedyne obiekty to nyże -pozostałości po jaskiniach. Nawet studnie widoczne w ścianach kanionu są przecięte przez rzekę. Kolejne rozmowy z wieśniakami utwierdzają nas w przekonaniu , iż nasze pojęcia „jaskini" są odmienne i większość obiektów to święte miejsca , czyli nyże z rysunkami.
Z Piotrkiem decydujemy się na sprawdzenie plateau. Po kilkugodzinnym marszu docieramy do wiosek położonych u wylotu dolin pod plateau. Znowu „meyo shen dong". Wieśniacy pokazują jedynie nasz masyw oraz miejsce daleko w górze rzeki na zachód od nas. Wracamy dookoła doliny , już w nocy mylimy drogę i po raz kolejny jesteśmy w Wuo Li. Na szczęście część drogi powrotnej pokonujemy stopem. Eva i Duży sprawdzali w tym czasie górę rzeki – znów nic nowego.
Końcówka to szukanie mitycznej studni. Z Piotrkiem wychodzimy na grań w miejsce wskazane przez drwala. Nic. Eva i Duży sprawdzająuskok skalny , znajdują kika mniejszych obiektów , ale to wciąż nie to.
Ostatni dzień to ogólna niechęć do masywu. Jest jakieś święto, nic nie jeździ. Kierownik zarządza upadek wyprawy.
Wieczór to szalona impreza zorganizowana dla nas przez tubylców w sali pod knajpą. Poranny powrót do Zhongdian to prawdziwe wyzwanie. Dwa dni restu połączonego z zakupami i powrót. Piotrek i Duży wracają do Chengdu przez Lijang , Ewa i ja jedziemy jeszcze do Yangshuo, gdzie mieszkają nasi znajomi z Hongmeigui – Duncan Collis i Rob Garret. Mała impreza, nazajutrz wspinaczka na mogotach ( w tym rejonie jest ponad 1000 dróg wspinaczkowych ). Jeszcze 3 dni w Hong Kongu i przez Amsterdam ( gdzie spotykamy się z chłopakami) wracamy do domu.
Masyw jest bardzo stary i jaskinie JUŻ tam nie istnieją. W warunkach europejskich zapewne byłoby rozsądne dalsze badanie rejonu , jednak przy ogromnym potencjale eksploracyjnym w Chinach wydaje się to na razie nieuzasadnione.
W Chinach brak jest wyspecjalizowanych służb ratowniczych, co uwidoczniło się szczególnie po ostatnim trzesieniu ziemi , które dotknęło również „nasz „ rejon; kontaktów z lokalną służbą zdrowia należy zdecydowanie unikać; poza tym w górach zasięg jedynego środka łączności ( komórka) jest bardzo ograniczony.
W wyprawie wzięły udział 4 osoby. Tylko 4 – jeszcze 2 i moglibyśmy zdziałać nieco więcej, a przynajmniej sensownie się dzielić i rozplanować wyjścia.
Wyjazd udał się za to pod względem kulinarnym – jeszcze nigdy tak niewielu nie zjadło tak wiele ( dobrego).
Powrót do Chin planujemy za 2 lata.

W wyprawie ( 06 11 – 06 12 2008 ) wzięli udział:
Robert Biakowski
Marcel Nawrot – kierownik
Piotrek Sienkiewicz
wszyscy STJ KW Kraków
oraz Ewa Hajduk ( SSE Karakorum)

i jeszcze koordynaty jak ktoś chce obejrzeć rejon na Google Earth:
Liu Ji – N 27 47 986 , E 100 12 257 wys 2130 m npm
Wybrane punkty:
przełęcz z biwakiem N 27 45 631 , E 100 16 182 wys 2860
grań nad Shen Dong'iem N 27 48 539 , E 100 16 548 wys 3401
wieś pod plateau N 27 50 562 , E 100 12 171 wys 2419
kanion N 27 47 592 , E 100 15 171 wys 1868

Warto zobaczyć: Foto Yunnan 2007

Zmieniony ( 28.07.2010. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Menu witryny

Start
Napisz do nas
Szukaj

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

Kolporter RSS

Gościmy

Odwiedza nas 2 gości
© 2010 Sekcja Taternictwa Jaskiniowego KW - Kraków - STJ - :: Joomla! i J!+AL jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.