Sekcja Taternictwa Jaskiniowego KW - Kraków - STJ -

-->
Start
Tabără de explorare speologică Sighiştel 2009 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Dominika Gratkowska   
27.10.2009.

Tabără de explorare speologică Sighiştel 2009 – to dźwięczne hasło patronowało naszemu tegorocznemu pobytowi w Rumunii.  

Trzeciemu z kolei wyjazdowi  w rejon Bihor postanowiliśmy przydać użytkowości w szerszym kontekście społeczno – speologicznym, i w ciągu dwóch miesięcy wraz z niezawodnym Paulem Branescu ze Speodava Stei ustaliliśmy termin i szczegóły obozu eksploracyjnego w dolinie Sighistel.  Z kolei Tomek Pawłowski wykorzystał swoją jakże użyteczną znajomość z Viorelem Lascu, prezesem rumuńskiej służby ratownictwa górskiego Salvamont, rezerwując na pierwszą część pobytu bazę  w rejonie Rosia u podnóża gór Padurea Craiului (urzekający rumuński folklor w komercyjnej, aliści nieinwazyjnej adaptacji). Tym razem niebagatelnej ilości członków naszej ekipy – 17 osób, w tym 1 „niechodząca” – zorganizowaliśmy odwiedziny w nieznanych nam jeszcze jaskiniach.

tutaj >> foto z wyjazdu -  w rejon Bihor

Rumunia powitała nas dość szaro, analogicznie do aktualnej polskiej aury, co już na wstępie wieszczyło niejakie utrudnienia związane z wejściami do jaskiń z aktywnym ciekiem wodnym. Jako pierwsza dała się poznać z tej strony Ciur Ponor – przemierzając nurt przepływającej przez nią najdłuższej podziemnej rzeki w Rumunii, w duchu opowieści nt przyborów wody odcinających wyjście nawet na kilka dni, z niepokojem konstatowaliśmy nasilającą się jej wartkość i intensyfikację brązowego odcienia...

Nazajutrz mieliśmy w planach najgłębszy w tym rejonie awen din Stanu Foncii (-339m) o malowniczym, porośniętym mchem i bluszczem otworze i tatrzańskim charakterze. Moc atrakcji była z nami. Pierwsza ekipa po podjazdowej walce z odmętami błotnistej drogi, wspomaganej gwałtowną ulewą, przez kilka godzin do ok. -180m zmagała się ze specyfiką lokalnych metod poręczowania; pozostałym po osiągnięciu dna przypadł w udziale zaszczyt ewakuacji na powierzchnię Bartka, którego kolano nie zdzierżyło presji podstępnego zacisku. Wieczór uświetniły gołąbkopodobne grzyby zebrane i usmażone przez Paula, który roztoczył nad nami swe opiekuńcze ramiona prawie na całe osiem dni naszego pobytu. Odwdzięczaliśmy się setnie – w pełnym słowa znaczeniuJ

Następnego dnia z właściwym temu wyjazdowi sprężem uderzyliśmy do Pestery Jofi – syn. Pestera din Mina J2 – określanej jako najmniej znana, a zarazem jedna z najpiękniejszych rumuńskich jaskiń. Po wydawałoby się beznadziejnych poszukiwaniach, które wzbogaciły nas o pogląd na istotną kwestię, jaką jest właściwy dobór słów przy opisie lokalizacji, Paul triumfalnie zaprowadził nas pod wionący lodowatym tchnieniem, na wpół zawalony otwór sztolni. Przedłużający się moment początkowy (poręczowanie), w temperaturze bliskiej przemarzaniu spowodował wykruszenie się części ekipy. Reszta zdeterminowanych – zupełnie nieoczekiwanie po dość parszywych właściwych partiach wstepnych, zainicjowanych w miejscu, gdzie korytarz kopalni boksytów przebił się do naturalnej próżni – została nagrodzona za wytrwałość. Różnorodność i przepych form zdobiących meandrowate korytarze sprawiały, że brakowało czasu na podnoszenie szczęk, które z zachwytu opadały nam aż do spągu...

Kolejny dzień poświęciliśmy na zmianę lokalizacji. Nowe doznania przyniósł tranzyt przez Beius w drodze na docelową „bazówkę”. W czasie gdy Bartek pod eskortą Paula poznawał uroki miejscowego szpitala, w którym - koniec końców - jego sfatygowane kolano zaopatrzono w gips, sialiśmy pogrom w jednej z licznych tutaj placinterii (ad. charakterystyki placinty patrz Rumunia 2008). Krótkie odwiedziny na zalanym wodą Padiszu i wrażenia związane z powodziowym stanem wody pod Ponorului i w Bodze zakończyliśmy noclegiem u wylotu doliny Sighistel i pierwszym kontaktem z zalążkiem mającej nam towarzyszyć grupy gospodarzy, oraz jej zadeklarowanym w harmonogramie „campu” zapleczem gastronomicznym, czyli kociołkiem.

Względnym rankiem wyruszyliśmy na spotkanie kolejnej z umówionych jaskiń – Avenul din Dealul Secaturii oraz nowego przewodnika – Tudora Rus, kierownika technicznego Speodavy, który z racji niedłącznej wiertarki i skłonności do osadzania spitów we wszelkich napotkanych nieruchomościach zyskał znany tylko wtajemniczonym wielce zaszczytny przydomek. Pokonanie jej jednorazowo przez 14 „naszych” i poręczującego po francusku Tudora wiązało się z kilkoma dodatkowymi godzinami przestoju, wynikającego z zupełnie abstrakcyjnego oczekiwania na nie wiadomo co. Jaskinia efektowna, godna polecenia zwłaszcza dla posiadaczy pianek – ponoć najpiękniejsze patrtie aktywne poniżej -180m; (niemniej jednak warto poręczować ją po „naszemu”;)

Pozostałe dni spędziliśmy już na „campie”, wysoko na przełęczy w górnej części Valea Sighistel, w ciągu dnia uczestnicząc w pracach górniczych w dwóch otworach Avenul din Muncelului, nocą delektując się zawartością kociołka oraz widokiem połyskujących daleko na nizinie u stóp Bihoru, wtopionych w nierzeczywisty pejzaż świateł Stei i przyległych miejscowości aż do pasma gór Codru-Moma na południowym zachodzie, gwiazdami i ciszą...  wyjąwszy odgłosy towarzyszące conocnym ogniskom integracyjnymJ

Dolina Sighistel to obszar o najwyższym zagęszczeniu naturalnych jaskiń w Rumunii – ok. 200 na 10km2, w tym liczna rzesza o wybitnej szacie naciekowej – a przy tym  jedna z głównych zlewni odwadniających chłonący wodę niczym gąbka płaskowyż Padis. Jaskinie położone w jej górnych partiach mają więc duży potencjał, i w tym duchu organizatorzy tegorocznego obozu – speleokluby Speodava Stei i Speowest Arad od kilku lat prowadzą eksplorację. Nasz wkład polegał na przekopywaniu się przez dwa korytarze – jeden w głównym ciągu Muncelului na ok. -80m, w nadziei na połączenie ze zlokalizowanym poniżej, sąsiadującym systemem;  drugi - prawdopodobnie będący łącznikiem pomiędzy partiami Muncelului (tu osiągnęliśmy bardzo obiecujący efekt prześwit/przewiew, czekamy na informacje o postępie prac).  

Jak zwykle było wesołoJ  Pracując z gospodarzami ramię w ramię - przy wykorzystaniu sprytnego systemu transportu wiaderek z ziemią – tłumaczyliśmy sobie wzajemnie znaczenie pojęć, którymi najczęściej operowaliśmy; ukształtowanie korytarza troszkę jednak zniekształcało dźwięki... w krótkim czasie nasi towarzysze ochoczo podchwycili słowo „wiadro” i odtąd po zabłoconych ścianach niosło się od dołu do góry radosne „viagra!”

W międzyczasie krążyliśmy po okolicy poznając uroki powierzchni – m.in. określaną mianem fenomenu krasowego Groapę Ruginoasę - niewielki, „drapieżny” kanion ok. 100m głębokości, na całej powierzchni urwistych ścian pokryty warstwą kwarcu o czerwonawym zabarwieniu, co sprawia wrażenie żywej rany pośrodku góry... Odwiedziliśmy również słynący z cudownego (okresowego) źródła klasztor Sfanta Manastire Izbuc w zabytkowej Calugari (aczkolwiek większe wrażenie niż niedysponowane akurat źródło zrobił na damskiej części grupy oprowadzający nas pop); z uczuciem podziwu, niedowierzania i bezsilności staliśmy przed imponującym portalem jaskini Pestera Campeneasca, mając przed oczami przysłany nam onegdaj przez Paula film z akcji oczyszczania jaskini, zasypywanej rokrocznie tonami śmieci przynoszonych przez wpadającą doń rzekę...

Hitem sezonu – oprócz miejscowej palinki - okazał się owczy ser, zdobywany u miejscowych pasterzy dzięki rozległym kontaktom Paula. Nie przeszkadzała nawet wyjątkowo niestabilna pogoda, jak zwykle doskonałe nastroje i niepowtarzalne rumuńskie okoliczności przyrody ratowały najbardziej ekstremalne sytuacje... Rumunia jest jedyna w swoim rodzaju, i po raz kolejny z tym gorącym przekonaniem pozostajemy do przyszłego roku!

Uczestnicy:

Robert „Duży” Białkowski, Krzysztof Bisek („Bisiu”), Marcel Nawrot, Bartek Czapski, Dominika Gratkowska (kier.), Piotrek Gratkowski, Tadek Kuchno, Agata Malik-Ptaszyńska, Grzesiek Pałka, Tomek Pawłowski, Wojtek Ptaszyński, Karina Stefaniszyn, Krzysiek Zdanowicz – wszyscy STJ KW; Kaja Fidzińska i Staszek Wasyluk – KKTJ Kraków, Ola Kuźniar, Tomek Pałka,– niezrzeszeni; Rumunia - Paul Branescu i liczne grono Speodava Stei tudzież Speowest Arad. Gościnnie pasterze i owieczki.

Autorzy zdjęć: Bisiu, Paul, Bartek, Piotrek, Tadek, Tomek Pawłowski, Agata, Wojtek, Karina, Staszek.

 

Dominika Gratkowska           

 

 

Zmieniony ( 28.07.2010. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Menu witryny

Start
Napisz do nas
Szukaj

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

Kolporter RSS

Gościmy

Odwiedza nas 1 gość
© 2010 Sekcja Taternictwa Jaskiniowego KW - Kraków - STJ - :: Joomla! i J!+AL jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.